O książce „The Feminist Killjoy Handbook” oraz o tym jak Kościół Katolicki w tym roku ucieka od odpowiedzialności za wykorzystywanie seksualne niepełnoletnich.
Chcę napisać o tej książce, mimo że tak naprawdę mam kilka innych, które chcę zaraz przeczytać. Skrystalizowała we mnie coś, za czym od dawna tęskniłem.
„The Feminist Killjoy Handbook” opowiada o zjawisku, w którym osoba, która nagłaśnia problem, sama staje się traktowana jako problem. „Killjoy” to ktoś, kto psuje nastrój – zwraca uwagę na homofobię żartu lub wspomina o nieetycznym charakterze planowanej inwestycji. Opis ten ma na celu ośmieszenie osoby próbującej nagłośnić problem i odstraszenie innych od robienia tego samego.
Zawsze miałem problem ze zrozumieniem, dlaczego ludzie w grupach zachowują się w ten sposób, dlaczego zabijają posłańca? Autorka Sara Ahmed wyjaśnia, że wskazując problem, „killjoy” jest postrzegany jako ktoś, kto stoi na drodze do szczęścia drugiej osoby. Gdy to przeczytałem, dotarło do mnie. Skoro stanąłem na drodze czyjegoś szczęścia – logika nie ma znaczenia. Stoję w drodze - muszę zostać usunięty1.
Ahmed przyjmuje określenie które można przetłumaczyć jak „feministyczna ponura dusza” i z dumą przyznaje się do niego. Prezentuje podejście, które zastępuje lęk przed byciem wytykanym, gotowością do wywoływania dyskomfortu. Według niej powinniśmy przewartościować nasz stosunek do szczęścia, postrzeganego jako najwyższe dobro, ponieważ koncepcja szczęścia jest tak często wykorzystywana jako usprawiedliwienie dla ignorowania cierpienia innych i ich uciskania. Nie oznacza to, że celem samym w sobie jest „unieszczęśliwianie innych”, ale „feministyczna ponura dusza” jest gotowa wywoływać dyskomfort, jeśli jest to konieczne. Bycie wyróżnionym to również wskazywanie drogi, pisze Ahmed, i w ten sposób my „ponure dusze”, znajdujemy siebie nawzajem, co jest kluczowe dla wzajemnego wzmacniania się i przetrwania.
Stosuję te lekcje z feministycznej walki w pracy na rzecz klimatu. Ile razy uciszałem się z obawy przed zepsuciem nastroju? Czułem się potem źle, bo mogłem zmusić kogoś do myślenia, ale przegapiłem szansę. Ahmed zauważa jednak, że „nie zawsze zależy to od ciebie” – twoja sama obecność może wystarczyć, by „zepsuć nastrój”. Pisze o tym, jak samo wejście czarnoskórej kobiety do pomieszczenia wpływa na dynamikę grupy białych kobiet. Doświadczyłem czegoś podobnego niedawno na weselu w rodzinie, kiedy cała masa osób w różnych momentach wieczoru podeszła do mnie i zaczęła rozmawiać o klimacie, na swój sposób, bez konieczności poruszania tego tematu (wiedzą, że jestem aktywistą).
Feministom i feministkom również może być potrzebne zepsucie nastroju. Ahmed dużo pisze o „białym feminizmie”, gdzie osoby walczące o prawa kobiet jednak dystansują się od ludzi niesprawiedliwie traktowanych z powodu rasizmu lub niepełnosprawności. Podobnie ja mogę dać się zaślepić wiatrakom i samochodom elektrycznym i przestać dostrzegać ludzi, którzy są rzeczywiście wykorzystywani. Wtedy również muszę być gotowy na zepsucie swojego nastroju, gotowy słuchać, przewartościować na nowo.
Inny przykład jest tuż pod ręką: Kościół katolicki przez długi czas ukrywał szeroki i głęboki problem wykorzystywania dzieci. Teraz częściowo wyszło to na jaw, ale ile cierpienia można by było uniknąć, gdyby ludzie odważyli się częściej i wcześniej stwarzać dyskomfort? Czasami ludzie oskarżają mnie o „wybór złego momentu” na rozmowę o klimacie, ale kiedy był właściwy moment, aby przerwać milczenie w Kościele? Nie ma takiego momentu, który ludzie uznaliby za „dobry”, ponieważ nie chcą słuchać. Proponuję to jako uzupełnienie listy wskazówek autora: „Nie ma dobrego momentu na przesłanie, którego ludzie nie chcą słyszeć”.
Nawiasem mówiąc, Kościół katolicki w Polsce wycofał się ze swoich rzekomych planów powołania komisji do badania przypadków wykorzystywania. Ta gazeta relacjonuje przebieg wydarzeń, kluczową decyzją jest tutaj, a tutaj całość notatek z 401. oficjalnego spotkania Biskupów Polskich. Pierwotnie komisją kierował biskup Wojciech Polak, mający doświadczenie w prowadzeniu dochodzeń w sprawie wykorzystywania seksualnego w Kościele. Biskupi „podziękowali mu za całą pracę przygotowawczą”, ale postanowili usunąć go z komisji i powierzyć jej przewodnictwo biskupowi Sławomirowi Oderowi, który nie ma żadnego doświadczenia w tej dziedzinie. Innymi słowy, podjęli decyzję, która gwarantuje, że komisja nie zrobi nic skutecznego, ale jednocześnie mogą twierdzić, że komisji nie odwołali.
Ahmed pisze: „Musimy się powtarzać, bo oni ciągle to robią”. „My”, którym zależy, którzy jesteśmy ofiarami lub chcemy się stanąć po ich stronie, musimy poruszać ten temat ponownie. I ponownie. Bądźmy gotowi na to, że będziemy postrzegani jako osoby powtarzające się – to się zdarzy, spodziewajmy się tego i zróbmy to mimo wszystko.
Przeczytanie tej książki wiele dla mnie znaczyło. Czuję się mniej szalony, czuję, że mogę umieścić fakt że ja stwarzam dyskomfort w szerszym kontekście tego, jak wielu innych musiało to zrobić, aby walczyć z niewolnictwem, aby kobiety miały prawo głosu i wiele więcej.
I powtarzam. Emisje Szwecji, gdzie mieszkam, wciąż rosną!
-
Porównaj z koncepcją „To, co widzisz, to wszystko, co istnieje” (Daniel Kahneman) ↩