O moich projektach - Sieć katolików dla dobra ludzkości i ziemi

Jednym z moich bieżących projektów, którego celem jest odpowiedzenie na kryzys klimatyczny, jest „Sieć katolików dla dobra ludzkości i ziemi”. W tym wpisie na blogu chciałbym opowiedzieć trochę o historii tego projektu, o mojej strategii i o planach na przyszłość.

Na świecie jest 1,4 miliarda katolików, 129 000 w Szwecji i 27 000 000 w Polsce, ojczyźnie moich rodziców. To i tak dość znacząca grupa ludzi. Jeśli mielibyśmy sobie wyobrazić, że będziemy współpracować ponad granicami państwowymi, aby uniknąć wojny i ograniczyć kryzys klimatyczny, to wkład katolików byłby cenny. Kościół może przecież nawiązywać do wyższych wartości, do powściągliwość i ograniczenia, do czego ani firmy, ani rządy nie wydają się fizycznie zdolne. Krótko mówiąc: widzę istotny potencjał dla Kościoła katolickiego, aby odegrać rolę w kryzysie klimatycznym.

Okazuje się również, że przynajmniej najwyższa hierarchia Kościoła, niedawni papieże i ich zespoły, nie siedzieli bezczynnie, lecz gorliwie kładli podwaliny właśnie pod ten cel. Były papież Franciszek, niech spoczywa w pokoju, jest tego oczywistym przykładem, najwyraźniej w swojej encyklice Laudato Sí „Poświęcnej trosce o wspólny dom”, której cały pierwszy rozdział to lekcja nauk przyrodniczych na temat kryzysu klimatycznego, jego przyczyn i skutków. Papież wyjaśnia system klimatyczny, dostępność wody, bioróżnorodność, lasy, oceany, urbanizację, wpływ mediów na ludzi i globalne nierówności. Oto tylko kilka przykładów:

Klimat jest dobrem wspólnym, wszystkich i dla wszystkich. Na poziomie globalnym jest złożonym systemem, wpływającym w istotny sposób na ludzkie życie. Istnieje bardzo solidny konsensus naukowy wskazujący, że mamy do czynienia z niepokojącym ociepleniem systemu klimatycznego. Temu globalnemu ociepleniu w minionych dekadach towarzyszy stały wzrost poziomu morza, a trudno go nie powiązać ze wzrostem ekstremalnych zjawisk pogodowych, pomijając fakt, iż nie można przypisać każdemu poszczególnemu zjawisku jakiejś jednej określonej naukowo przyczyny. Ludzkość wezwana jest do uświadomienia sobie konieczności zmiany stylu życia, produkcji i konsumpcji, by powstrzymać globalne ocieplenie albo przynajmniej wyeliminować przyczyny wynikające z działalności człowieka.

Wielu z tych, którzy mają więcej środków oraz władzy gospodarczej i politycznej, zdaje się koncentrować głównie na maskowaniu problemów lub ukrywaniu objawów, starając się jedynie o ograniczenie negatywnych skutków zmian klimatycznych. Wiele jednak symptomów wskazuje, że skutki te mogą być coraz gorsze, jeśli będziemy kontynuować aktualne modele produkcji i konsumpcji. Dlatego pilne i konieczne stało się prowadzenie takiej polityki, aby w nadchodzących latach emisja dwutlenku węgla i innych gazów zanieczyszczających została drastycznie zmniejszona, zastępując na przykład paliwa kopalne i rozwijając odnawialne źródła energii.

Czy potrzebujemy Papieża, aby to wszystko wyjaśnić? Nie, Papież nie jest autorytetem w dziedzinie symulacji atmosferycznych ani przepływów wody lodowej – od tego mamy naukowców. Ale oni mówią to wszystko już od dziesięcioleci. Niestety, nie słuchamy – po części dlatego, że wielu nie ma zdolności rozróżniania, a po części dlatego, że są aktywnie sabotowani przez lobby przemysłu paliw kopalnych, które aktywnie sieje wątpliwości i niepewność, a celowo podważa autorytet prawowitych naukowców dla interesów ekonomicznych i ideologicznych1. W tej sytuacji istotne jest, że Papież poświęca czas na stwierdzenie oczywistości – wysyła sygnał, podkreśla, że ​​jest to coś, na co powinniśmy zwrócić uwagę.

Laudato si to niezbędny tekst, zawiera o wiele więcej niż tylko naukowe wprowadzenie. Nawet niewierzący mogą prawdopodobnie wiele nauczyć się na poziomie filozoficzno-etycznym z tego, jak Franciszek umiejscawia nas w kontekście cierpienia innych na świecie w związku z kryzysem klimatycznym. Osiem lat później Franciszek napisał drugi tekst, „Laudate Deum”, który jest krótszy, ale znacznie bardziej dosadny i nie pozostawia wątpliwości co do jego przesłania: nie ma wymówki, by nie angażować się w zapobieganie kryzysowi klimatycznemu jako katolik. To samo przesłanie da się odnaleźć u kilku poprzednich papieży, wliczając Jana Pawłą drugiego, a obecny papież Leon XIII też kontynuuje ten sam trop.

Czy praca papieży przyniosła efekty, czy zmobilizowała 1,4 miliarda katolików do walki o klimat? I tak, i nie. Istnieje wiele dobrych przykładów, od lokalnych dni wymiany odzieży w parafiach po skoordynowane wycofywanie inwestycji z paliw kopalnych2. Jednak nie wszystkie parafie się angażują. W Szwedzkim kościele katolicim słychać tylko ciszę na temat klimatu3. Spotkałem w Kościele księży, którzy otwarcie negują zmiany klimatu. Kościół katolicki jest też postrzegany jako zgromadzenie konserwatywne i „prawicowe”, a w tym świecie idei niestety wydaje się, że należy negować kryzys klimatyczny, a przynajmniej go trywializować.

Więc co ja w związku z tym robię? W zeszłym roku zacząłem na małą skalę od prowadzenia „grupy modlitewnej dla klimatu” w parafii św. Eugenii w Sztokholmie. Oprócz modlitw i rozmów, zastosowałem tę samą zasadę, którą stosuje się w aktywizmie – wziąć trudną prawdę, od której odwracamy wzrok, i zrobić coś, co skieruje na nią uwagę. Na przykład zaprosiłem parafian do pisania ze mną listów – listów do aktywistów klimatycznych, którzy przebywali w areszcie. Spotkało się to z ostrą reakcją, oskarżeniami o wspieranie nielegalnych działań itd. W ten sposób nasza kultura milczenia stała się widoczna! Parafia doświadczyła swojej ciemnej strony – jak bardzo wolelibyśmy obrzucać aktywistów błotem i nadmiernie skupiać się na prawie i regulacjach, zamiast choćby przez chwilę pomyśleć o tym, że znaczna część populacji świata traci źródło utrzymania. Więc to było ciekawe.

Teraz wraz z Björnem, dominikaninem z Lund, budujemy „katolicką sieć dla dobra ludzkości i ziemi”. Hipoteza jest taka, że ​​z pewnością jest wielu katolików, którzy obchodzą się o kryzys klimatyczny i inne z nim połączone. Ale może czują że nie jest to w ich parafii mile widziane. Jeśli ich połączymy, być może uda nam się zachęcić wszystkich do podjęcia widocznych inicjatyw, które dadzą do zrozumienia, że ​​„troska o stworzenie” jako katolik jest oczywistością. Do tego właśnie dążymy.

Zaczęliśmy od apelu. Chcieliśmy, aby mówił on jasno o kryzysie klimatycznym, wojnie i nierównościach, a jednocześnie nie był bagatelizowany jako „polityczny”. Rezultat opublikowano na oficjalnej stronie internetowej Kościoła Katolickiego w Szwecji. To tekst, który wymagał kilku miesięcy pracy i przemyśleń, ale jestem z niego naprawdę dumny.

Aby dosięgąć do owych katolików w różnych kątach Szwecji, zastosowaliśmy strategię, która w dużej mierze opierała się na, starym, dobrym… Facebooku. Tak – wyszukałem kilkadziesiąt katolickich grup na Facebooku, dołączyłem do nich i udostępniłem tam informacje. Pomogło też, że oficjalne konto Kościoła Katolickiego w Szwecji opublikowało je tam i na Instagramie. Zadziałało. Zgarneliśmy 10-20 uczestników z całej Szwecji – niewiele, ale wystarczający start.

Podczas spotkań na Zoomie z uczestnikami, Björn i ja przedstawiliśmy różne refleksje i pogłębione dyskusje na temat tego, jak katolicka nauka społeczna wzywa do ochrony stworzenia. „Uczestnicy muszą czuć, że coś otrzymują”. Oprócz tego proponowałem różne ćwiczenia celem bydowania wspólnotyi poczucia sprawczości.

Wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie stacjonarne, podczas którego mogliśmy pogłębić temat i rozpocząć planowanie bardzo konkretnych działań. To kolejny krok: we wrześniu w kościołach odbywa się coś, co nazywa się „Czasem Stworzenia” i jest to idealny moment dla katolików na zorganizowanie widocznych, pozytywnych inicjatyw z przesłaniem, że stworzenie jest ważne. Dlatego teraz bardzo ciężko pracujemy, aby wspierać i zachęcać uczestników z całej Szwecji do wymyślania pomysłów i wdrażania ich, zgodnie z tym, co wydaje im sie słuszne i pasuje do ich kontekstu. Mamy nadzieję, że wspólny efekt będzie naprawdę zauważalny i zainspiruje wielu kolejnych katolików do podjęcia własnych działań.

Na koniec mogę powiedzieć, że zaangażowanie się w nieco innym kontekście niż typowy „aktywizm” daje mi wiele, skłania do kontemplacji i refleksji w nowy sposób. Otrzymuję pomoc i kontekst, w którym mogę rozważać zaangażowanie w kryzys klimatyczny ze strony duchowej. Wiele uczę się o tym, jak mówić, aby dotrzeć do ludzkich serc.

Może niedlugo napiszę w podobny sposób o innych projektach które prowadzę.

  1. Naomi Oreskes udokumentowała to w książce „Merchants of Doubt” (Kupcy wątpliwości). 

  2. Mam znajomego, który zawsze twierdzi, że wycofywanie inwestycji jest nieskuteczne, że przemysł paliw kopalnych po prostu pozyskuje kapitał z innych źródeł. Prawdopodobnie będziemy się o tym długo kłócić, ale ja tylko mówię, że jeśli uważasz, że coś jest złe, nie powinieneś w to inwestować. 

  3. (Z kilkoma wyjątkami.)[https://www.svenskakyrkan.se/stockholmsstift/minnesgudstjanst-for-utdoda-arter]