Dumny z siebie po spotkaniu Caritas
Jestem w tej chwili z siebie dumny. Uczestniczyłem dziś w dorocznym spotkaniu Caritas Szwecji. Złożyłem wniosek zatytułowany „Zaprośmy aktywistów klimatycznych do kościoła”. Został on przyjęty pozytywnie, miałem też okazję krótko opowiedzieć, dlaczego zaangażowanie w walkę o klimat powinno być naturalną częścią wiary katolickiej i że należy to bardziej uwidocznić.
Po spotkaniu ktoś podszedł do mnie i zapytał, czy mam na myśli również tych aktywistów od „ratowania terenów podmokłych”1, które tak „terroryzują społeczeństwo”. Udało mi się odpowiedzieć z szacunkiem, ale stanowczo, stanąć w obronie tego, co uważałem za słuszne, a nawet uniknąć dalszej dyskusji. Potem poznałem kilka innych interesujących osób.
Niby nic wielkiego się zmieniło, ale jednocześnie czuję, że moja obecność była ważna. Byłem tam. Zaznaczyłem coś. Kościół katolicki do którego chcę należeć powinien opierać się na miłości w działaniu. Powinien wspierać zaangażowanie się w globalną sprawiedliwość i dobro wszystkich ludzi. Niestety, teraz nie jest to aż tak oczywiste, ale dziś udało mi się sprawić, że odwrotna sytuacja stanie się nieco mniej oczywista.
-
Tu chodziło o znany w Szwecji ruch, którego odpowiednikiem w Polsce jest mniej lub więcej grupa Ostatnie Pokolenie. ↩