Ten tekst jest streszczeniem mojego artykułu który został opublikowany w szwedzkiej gazecie „Växjös Gnista”.

Moloch i my

Nazywam się Ludwik i jestem aktywistą na rzecz klimatu. Chciałbym żeby ludzie współpracowali dla dobra ogółu. Nienawidzę tego, że postępujemy inaczej. To powtarza się raz po raz – weźmy przykłady takie jak unikanie płacenia podatków, przełowienie, zbrojenia czy kryzys klimatyczny. Ludzie, firmy lub kraje robią rzeczy, które dają im tymczasową przewagę, ale skutki są czymś, czego wszyscy się boją: załamanie się systemu opieki społecznej, głód i bomby atomowe. Nikt nie chce świata z takimi rzeczami, ale sami go budujemy. Co sprawia, że tak się dzieje? Czy to jakaś niewidzialna siła? Jeśli tak – czy możemy cokolwiek powiedzieć o jej naturze?

W Starym Testamencie słowo „Moloch” pojawia się około ośmiu razy. Moloch wydaje się być bożkiem kojarzonym ze składaniem ofiar z dzieci, a w historii sztuki pojawiają się wizerunki Molocha jako postaci ludzkiej z głową byka. Przed nim płonie ogień, a on wyciąga swoje ogromne ramiona, by przyjąć dzieci składane mu w ofierze.

Ilustracja ofiary Molochowi

Wróćmy teraz do tej siły, która zdaje się nas niszczyć. Jeśli coś nazwiemy, łatwiej o tym mówić, więc niektórzy zaczeli używać słowa „Moloch” jako nazwy tej siły lub tendencji. Moloch oświadcza:

„Jeśli nie ograbisz puszczy, wykopiesz tego węgla, ani nie zbudujesz tych broni, ktoś inny z pewnością to zrobi. Staną się potężniejsi od ciebie i będą ci zagrażać. Więc pospiesz się i zrób to pierwszy!”.

Możemy pokusić się o stwierdzenie, że ci, którzy kierują się tą logiką, w przenośni poświęcają swoje dzieci Molochowi. Centralnym elementem tego obrazu jest dla mnie to, że oni (my) również jesteśmy ofiarami – Moloch ma nad nami władzę. Nie musisz wierzyć w istoty nadprzyrodzone, po prostu gdyby tak potężny idol rządził światem, ten świat mógłby nie różnić się tak bardzo od naszego, gdzie szwedzki programista C++ musi wybierać między budowaniem broni w SAAB, podsycaniem kryzysu klimatycznego w Volvo, albo tworzeniem społeczeństwa inwigilacji w Palantirze. Społeczeństwo oferuje mi niewiele opcji, które nie wiązałyby się z budowaniem jeszcze bardziej obrzydliwego świata, zwłaszcza jeśli oczekuję wysokich zarobków i statusu.

Nie chcę się do tego dokładać, co więcej – chcę to powstrzymać. Widzę że wszystkie te opcje są błędne. Ale mój opór jest kruchy, niedorzeczny, naiwny i głupi. Niby za kogo ja się uważam, że miałbym mieć coś do powiedzenia władcom tego świata? Ja i jaka armia? Ruch klimatyczny czasami przypomina grupę nastolatków i emerytów skandujących na placu. Wiem, że jesteśmy czymś o wiele większym, ale co z tego? Jesteśmy bezradni wobec niewyobrażalnej militarnej, ekonomicznej i medialnej potęgi globalnej gospodarki. Ruch klimatyczny, o ile wiem, nie ma planu gwarantującego sukces. Boję się, bardzo się boję Molocha nad nami i Molocha w nas.

A jednak czuję, że muszę się sprzeciwić. Coś w mojej duszy szepcze: „Znasz prawdę. Musisz działać zgodnie z nią.” Walcząc ze strachem i wątpliwościami, w dni, kiedy się odważę, wchodzę w konflikt z Molochem, w konflikt z tymi, którzy sprzymierzają się z Molochem i z tymi, którzy jadą na jego grzbiecie. Ci, którzy giną z powodu Molocha, proszą mnie, żebym przestał się sprzeciwiać, bo się boją. Boją się, że będzie tylko gorzej, jeśli się postawię. I nie mylą się – tak działa logika przemocy. Ale czuję się rozczarowany. W niemczech Sophie Scholl została stracona za sprzeciwienie się nazizmowi, Maksymilian Kolbe poświęcił życie za współwięźnia w Auschwitz. Czcimy tych bohaterów, a jednocześnie kompletnie lekceważymy ich przykład w dniu dzisiejszym.